W 1948 roku Jules Boucher w przedmowie do swojego dzieła zatytułowanego La symbolique maçonnique napisał: „Jeśli nasza praca zadziała niczym zaczyn i przyczyni się do powstania innych prac, które ją poprawią lub uzupełnią, będziemy z tego powodu szczęśliwi, gdyż będziemy mieli poczucie, że dokonaliśmy czegoś przydatnego”1. Na początku trzeciego tysiąclecia pragniemy więc oddać należny hołd tej niezmiernie przydatnej pracy, a zachęceni wyrażonym w niej życzeniem spróbujemy ją uzupełnić lub wręcz poprawić. Niebagatelne dzieło Bouchera naznaczyło ostatnie półwiecze, w ślad za innymi, pionierskimi pracami autorów, takich jak między innymi Oswald Wirth, Edouard Plantagenet, Amélie Gedalge, Marcel Spaeth, Edmond Gloton. Ich twórczość i podejście do symboliki znajdowały się jednak pod wpływem myśli okultystycznej końca XIX wieku – idei Towarzystwa Teozoficznego Annie Besant – oraz społecznej moralności ówczesnej epoki. To wszystko z pewnością tłumaczy, dlaczego La symbolique maçonnique Bouchera może w obecnych czasach trącić nieco myszką i wydawać się książką niespójną. Mając powyższe na uwadze, na prośbę wielu osób wydało się nam niezbędne, aby na początku XXI wieku opracować nową „symbolikę wolnomularską”. Symbolikę potrafiącą odpowiedzieć na pytania wolnomularzy, którzy przekroczyli próg loży i zaczęli krok po kroku odkrywać w niej trzy stopnie masońskie. Według nas owe trzy stopnie, zwane także niebieskimi, zawierają w swoim potencjale i w formie „streszczenia” pozostałych stopni (zwanych wysokimi), pod warunkiem że każda i każdy wykonają wysiłek i spróbują pojąć ten jakże spójny świat symboli. Ów świat pozwoli im zrozumieć przesłanie tkwiące w księdze wszechświata, który zdaje się mieć wiele wymiarów i funkcjonować wedle złożonych mechanizmów. Ten, kto pragnie prawdziwie wkroczyć na ścieżkę inicjacyjną, musi mieć pewność, że szlak wyznacza mu właściwą drogę; dlatego warto chociażby zapoznać się z tekstami założycielskimi leżącymi u podstaw rytu, który się praktykuje. Sądzimy bowiem, że szlak „źle wyznacza drogę”, gdy jakieś symbole są dodawane do danego rytu lub z niego usuwane, a to z kolei sprawia, że ryt ten staje się nieczytelny. Jednostka, która właściwie pojmuje symbolikę wolnomularską, winna się nią napełnić, dostrzec jej wewnętrzną spójność i pamiętać o jej oryginalnym kontekście. Wolnomularz, który praktykuje Ryt Szkocki Dawny i Uznany, odniesie wiele korzyści z lektury podstawowego tekstu dla swojego rytu – Przewodnika Szkockich Mularzy. Podobnie ten, kto praktykuje Ryt Francuski, powinien się zapoznać z Regulacjami dla Mularzy. Tytuł, który autorka nadała niniejszej pracy – Symbolika masońska trzeciego tysiąclecia – może brzmieć pretensjonalnie, choć nie taka była jej intencja. W rzeczywistości autorka, chcąc się wpisać w kontynuację dzieła Bouchera, czuła się zobowiązana do przyjęcia tytułu jego pracy i do jego aktualizacji. Mamy tutaj do czynienia z pewnym paradoksem, gdyż symbolika wolnomularska – jak każda inna symbolika – należy, rzecz jasna, do kwestii ponadczasowych. Naszym zamierzeniem było, aby w dziele tym jak najwierniej odtworzyć symbolikę wolnomularską w jej oryginalnym kontekście – stroniąc od ocen aksjologicznych i uczuciowych czy psychologizacji – oraz wskazać nowe kierunki badań i refleksji nad każdym zaproponowanym symbolem. Badania te nie są wyczerpujące, gdyż symbol jako taki podpowiada i pozostawia każdemu – na tyle, na ile to możliwe – nieograniczone możliwości interpretacyjne. Neofita od dnia, w którym przekroczył próg wolnomularskiej świątyni, winien być zachęcany do zgłębienia znajomości stopnia, do którego został inicjowany. Przez ten obowiązkowy etap w trakcie uczniowskiej i czeladniczej formacji należy przejść z radością. Odkrywa się w nim spójny obraz świata, a to intuicyjne poznanie pozwala pogłębić rozumienie samego siebie, innych i wszechświata oraz tajemnic, które się znajdują w języku analogii. To zaś prowadzi do przebudzenia jaźni. Niniejsze dzieło, którego powstanie zainspirował, zarekomendował lub wręcz zlecił Boucher, opracowano w nadziei, ażeby wciąż rosnąca liczba wolnomularzy mogła z zainteresowaniem i pasją odkrywać niełatwy, a czasem wręcz zaskakujący świat symboli, opierając się na podstawowych zasadach Zakonu zawartych w instrukcjach i katechizmach ujawnionych pod koniec XVIII wieku. Staraliśmy się nadać tej pracy właściwą strukturę i mocne podstawy, nie zapominając o uniwersalności wolnomularskiego przekazu, wykraczającego poza ramy poszczególnych obediencji. Pamiętając o tym, że temat ten pozostaje niewyczerpalny, w niniejszym trzecim wydaniu, poprawionym i poszerzonym, wzięliśmy pod uwagę sugestie i prośby czytelników poprzednich edycji. Zupełnie przeredagowano cztery rozdziały: na temat czeladnika, narzędzi, urzędów, oficerów oraz obediencji i praktykowanych w nich rytuałów. Ponadto opracowano dodatkowe tematy, dotychczas rzadko poruszane, które uzupełniają to wydanie: konsekracja, wystrój i dekoracja loży, klejnoty ruchome i nieruchome, zwierciadło, Gabaon, worek na propozycje, zwrot „powiedziałem”, północ – południe itd. Dodano wiele ilustracji, a wiele innych poprawiono. Symbolika masońska trzeciego tysiąclecia jest swoistym przewodnikiem. Wskazuje nowe kierunki poszukującym oraz proponuje interpretacje symboli, które mogą sprawić, że osoby te uczynią postępy w refleksji – niezależnie od stopnia, który posiadają w loży niebieskiej. Nasza praca opiera się na sprawdzonych informacjach i dokumentach, na znaczeniach etymologicznych i symbolicznych instrukcjach składających się z pytań i odpowiedzi, zwanych – według siedemnastowiecznego słownictwa – katechizmami. Pragnie wytyczyć ścieżkę, na której zostały wyznaczone granice i punkty orientacyjne mające ułatwić inicjacyjny postęp i skorygować pewne błędne opinie, które przetrwały po dziś dzień. Wreszcie, celem owego przewodnika jest, by każdy mógł zdobyć rzetelne podstawy pozwalające odnaleźć nić Ariadny prowadzącą przez labirynt symboli, które z czasem uda się odszyfrować. 
Irène Mainguy

tutaj też może być ciekawie

Back to Top